<?xml version="1.0" encoding="iso-8859-2"?>
<rss version="2.0">
<channel>
<title>Francuska Legia Cudzoziemska</title>
<link>http://www.legia-cudzoziemska.pun.pl</link>
<description> Francuska Legia Cudzoziemska</description>
<language>pl</language>
<docs>http://backend.userland.com/rss</docs>
<item>
<title>Legia Cudzoziemska znad Wisły</title>
<link>http://www.legia-cudzoziemska.pun.pl/viewtopic.php?pid=10#p10</link>
<guid isPermaLink="false">10@http://www.legia-cudzoziemska.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[<strong>&nbsp; Ci, którzy wytrzymują, stają się jej najlepszymi żołnierzami. Gdy kończą służbę, w polskiej armii nie ma dla nich miejsca.</strong><br /><br />Pierwszy kontakt z Legią to rozmowa z niesympatycznym wartownikiem w punkcie werbunkowym. Potem jest długi dźwięk zamykającej się bramy. Za tą bramą zostawia się wszystko: siebie, swoją historię i swoje nazwisko. I cały swój świat. Po przekroczeniu bramy w jednym z punktów&nbsp; werbunkowych, kandydat na legionistę dostaje inne imię i inne nazwisko.<br /><br />Wszystko po to, aby później nie mogły ich znaleźć rodziny lub służby specjalne ich ojczystych krajów. Potem kilka dni pobytu na koszt francuskiego podatnika w punkcie werbunkowym, testy psychologiczne i lekarskie, rozmowa z kandydatem i wstępna akceptacja. Wówczas kandydat podpisuje wstępny kontrakt na 5 lat służby i rozpoczyna szkolenie. I nowe życie.<br /><br /><strong>Kryminaliści, napaleńcy, uciekinierzy</strong><br /><br />Piotr, Wojciech i Janusz nie skończyli jeszcze 30 lat, a każdy z nich ma już za sobą kilkuletnią służbę w Legii. Piotr trafił tam w 2003 roku. &#8211; Miałem trudny okres w życiu, moi rodzice się rozwiedli, dziewczyna mnie zostawiła, na studiach mi nie szło &#8211; opowiada. &#8211; Pewnego dnia, nie mogąc już wytrzymać, spakowałem swoje rzeczy do jednego plecaka i wyruszyłem w świat, tak bez celu. W południowych Niemczech zaczęło mi brakować pieniędzy. Wtedy pomyślałem, żeby się zaciągnąć do Legii.<br /><br />Wojciech uciekł z Polski przed wymiarem sprawiedliwości. W Legii spędził 10 lat. Tyle potrzebował, aby w Polsce przedawniło się jego przestępstwo. Ale w tym czasie wielokrotnie bywał w kraju, używając francuskich dokumentów na inne nazwisko. &#8211; Gdy się zaciągałem, nikt mnie nie pytał o zatargi z prawem w ojczyźnie &#8211; wspomina. &#8211; Zresztą, gdyby na tej podstawie odrzucali, to musieliby zwolnić połowę ludzi.<br /><br />Z kolei Janusz, który zaciągnął się zaraz po ukończeniu technikum, marzył o podróżach i przygodach. W Legii spędził 2 lata, głównie w Dżibuti i Gujanie Francuskiej. Janusz należy do pechowców, którym służba nie opłaciła się. W trakcie jednej z akcji, w wybuchu miny został poważnie ranny. Lekarze amputowali mu nogę. Po kilku tygodniach wrócił do Polski. Resztę życia spędzi na wózku inwalidzkim.<br /><strong><br />Ze wszystkich krajów</strong><br /><br />Do punktów informacyjnych trafiają ludzie z wielu krajów świata. Rzadko bywają nielegalni imigranci z dalekiej Azji czy Afryki, którym udało się przedostać do Europy, a nie mają pracy. Są czarnoskórzy mieszkańcy dawnych francuskich kolonii, jest wielu młodych ludzi z Rosji i krajów dawnego ZSRR. No i oczywiście Polacy. Większość naszych rodaków bez problemu przechodzi wszystkie testy.<br /><br />&#8211; Polacy są&nbsp; znakomitymi żołnierzami &#8211; chwali kapitan Pierre Fromagarre &#8211; były dowódca jednego z batalionów, później przez wiele lat rzecznik Legii. &#8211; Są inteligentni, odważni, ambitni i umieją sobie radzić w najtrudniejszych sytuacjach. Polacy stanowią już prawie jedną czwartą wszystkich żołnierzy. &#8211; Nasz język jest tam drugi po francuskim &#8211; mówi Janusz.<br /><br />Tylko czterech polskich legionistów ma dziś dłuższy staż służby niż 10 lat. Większość wraca po upływie pierwszych pięciu lat. Większość rekrutów, którzy co roku zgłaszają się do Legii, to ludzie podobni do trzech naszych rozmówców. &#8211; Trafiają do nas najczęściej młodzi mężczyźni, którzy swoje życie chcą na stałe związać z wojskiem, chcą służyć pokojowi i bezpieczeństwu, a we własnych krajach nie zostali docenieni &#8211; mówi ppłk Christian Rascle &#8211; rzecznik Legii.<br /><br />Jak zauważa, zgłaszają się młodzieńcy, których niedawno spotkał w życiu jakiś dramat: albo rozpada się małżeństwo, albo śmierć ukochanej. Są tacy, którzy robią to dla przygody, ale też tacy, którzy uciekają przed wymiarem sprawiedliwości. &#8211; To, że trafiają do nas kryminaliści, to mit &#8211; zastrzega ppłk Rascle. &#8211; Przestępców nie przyjmujemy. Może kiedyś istotnie zaciągało się wielu ludzi z marginesu społecznego, ale teraz się to zmieniło. Chcemy, aby Legia była formacją elitarną, a nie gromadą zabijaków.<br /><br /><strong>Towarzystwo z kryminału</strong><br /><br />Andrzej M., który w Legii spędził 7 lat, nie zgadza się z tą opinią. &#8211; Legia to nie jest miejsce dla grzecznych chłopczyków i maminsynków &#8211; mówi. Gdy on sam w 2002 roku zaczynał służbę, trafił do kompanii, gdzie były osoby po wyrokach, wyrzutki społeczne z całej Europy, ludzie z marginesu. Tacy ludzie, jego zdaniem, zaciągają się dla pieniędzy. Nie będą mieli skrupułów, by kogokolwiek zabić, jeśli będzie taki rozkaz.<br /><br />&#8211; Ogólnie to towarzystwo jak w więzieniu. Często trzeba było walczyć o swoją pozycję &#8211; mówi. Dochodziło do bójek, wyzwisk, rękoczynów. Andrzej M. twierdzi, że w Legii nie ma fali jak w polskim wojsku, ale do kłótni często dochodzi. &#8211; To miejsce dla prawdziwych facetów, a prawdziwi faceci czasem muszą dać sobie po mordach.<br /><br />Według mojego rozmówcy, oficerowie francuscy często przymykają oko na bijatyki i poniżanie jednych żołnierzy przez drugich. A bijatyki wybuchają częściej od momentu, gdy wprowadzono integrację. Polega ona na tym, że do regimentów kieruje się ludzi ze wszystkich ras, krajów i środowisk. Występuje więc mieszanina kultur. &#8211; O konflikty więc nietrudno &#8211; mówi Andrzej M. &#8211; Wystarczy, że padnie określenie &quot;czarnuch&quot; lub &quot;Polaczek&quot; i już ludzie skaczą sobie do oczu. Żeby tu przetrwać, trzeba mieć charakter.<br /><br /><strong>&quot;Wierność i honor&quot;</strong><br /><br />Kandydaci do służby w Legii zgłaszają się najpierw do punktu informacyjnego. Na terenie całej Francji takich punktów jest 11. Tutaj odbywa się wstępna rozmowa z kandydatem. Jeśli&nbsp; zakończy się ona dla niego pozytywnie, kandydat otrzymuje bilet kolejowy do posterunku rekrutacyjnego (jest ich 7 w całej Francji, najważniejsze są w Paryżu i w Aubagne). Tutaj przechodzi serię testów psychologicznych.<br /><br />&#8211; Badana jest motywacja kandydata do pracy &#8211; opowiada Piotr. &#8211; Najlepiej, żebyś mówił, że chcesz się spełnić w wojsku, że marzysz, żeby służyć dla pokoju i bezpieczeństwa na świecie. Nie są mile widziani ci, którzy od początku mówią, że chcą to robić dla pieniędzy. Chociaż dowództwo i tak wie, że większość chłopaków robi to dla kasy. Potem testy medyczne. &#8211; Tutaj najważniejsze są zęby &#8211; wspomina Wojciech. &#8211; Jak szczękę masz zdrową i na nic nie chorujesz, to testy przejdziesz. Potem wyjazd do Aubagne na selekcję, która trwa 7-10 dni i obejmuje szczegółowe badania lekarskie, komputerowe testy na inteligencję, testy osobowościowe.<br /><br />Czasem jest też wykrywacz kłamstw. To dla tych, których wewnętrzna służba&nbsp; bezpieczeństwa Legii (nazywana w żargonie Gestapo) podejrzewa o pracę dla obcych wywiadów. Jeśli przejdzie się pozytywnie te testy, następuje wcielenie. Rekrut podpisuje kontrakt na 5 lat i składa przysięgę na wierność Francji. Często odbywa się to pod sztandarem, na którym widnieje francuski napis &quot;Wierność i honor&quot;. Legionista musi sobie wówczas przyswoić 7 zasad kodeksu honorowego dotyczące wykonywania poleceń przełożonych, solidarności z innymi Legionistami, zaangażowania w szkolenia i w misje.<br /><br />Droga początkującego legionisty zaczyna się w 4 Regimencie Cudzoziemskim w miejscowości Castelnaudary. Odbywa się tu najpierw 4-tygodniowe szkolenie podstawowe, obejmujące oprócz forsujących ćwiczeń polowych także naukę tradycji Legii i jej zwyczajów. Oczywiście, wszystko po francusku. Potem jest 50-kilometrowy marsz w terenie. Kto przejdzie go pomyślnie, otrzymuje tradycyjne białe nakrycie głowy tzw. &quot;kepi blanc&quot;. Kolejne 9 tygodni obejmuje szkolenia i ćwiczenia w warunkach górskich, strzelanie, marsze, biegi, ukrywanie się itp. Potem odbywa się końcowy egzamin.<br /><br />- Po takim szkoleniu ma się kondycję jak zawodowy komandos &#8211; mówi Andrzej M. Po szkoleniu, legioniści wracają do punktu rekrutacyjnego w Aubagne i tam załatwiają formalności związane z przydziałem do konkretnego regimentu. &#8211; Najbardziej elitarną formacją jest cudzoziemski regiment spadochronowy używany do najtrudniejszych i najbardziej spektakularnych zadań &#8211; mówi ppłk Rascle. &#8211; Także w tym regimencie, legioniści otrzymują najwyższe pieniądze. Często dwa razy więcej niż koledzy z innych regimentów.<br /><br />Jeśli dodamy do tego, że najniższa pensja początkującego legionisty to ok. 1950 Euro, zarobki w elitarnym regimencie wydają się być bardzo kuszące. Tym bardziej, że żołnierz nie ma żadnych koniecznych wydatków: wyżywienie, umundurowanie i zakwaterowanie załatwia bowiem wojsko.<br /><br /><strong>Czas na misję</strong><br /><br />Następnie legionista trafia do jednego z 11 regimentów. O przydziale decydują jego przełożeni na podstawie jego specjalistycznych umiejętności (np. żołnierza, który wykazuje zdolności do rozbrajania bomb, kieruje się do jednostki saperów). Legionista może trafić do Dżibuti, Konga, Rwandy, Wybrzeża Kości Słoniowej, Polinezji, Gujany Francuskiej i wielu innych miejsc.<br /><br />&#8211; Realia służby zależą od miejsca &#8211; mówi Andrzej M. &#8211; Często jest to misja pokojowa, pilnowanie porządku w miastach, kontrolowanie ludzi, akcje przeciw przemytnikom. Trzeba też się liczyć z tym, że pojedzie się na linię frontu, jeśli w danym kraju akurat wybuchną zamieszki. Byli żołnierze wspominają, że w czasie pracy na misjach w egzotycznych regionach świata lepsza jest atmosfera&nbsp; współpracy.<br /><br />&#8211; Nie ma już takiego wyścigu i parcia na sukces, jak podczas szkoleń &#8211; mówi Piotr. &#8211; A i towarzystwo zdąży się dotrzeć, polubić. Wyzwala się również duch współpracy,&nbsp; żołnierze uczą się liczyć na siebie. Tak mijają dni, tygodnie, miesiące i lata służby ku chwale Francji.<br /><br />Te lata służby i wcześniejsze przygotowanie dają jednak umiejętności, które przydają się na każdej wojnie. Legionista umie obsługiwać każdy rodzaj broni i ładunków wybuchowych. Jest przygotowany na działania sabotażowo &#8211; dywersyjne, umie skakać na spadochronie, jeździć czołgiem. Kondycyjnie jest również przygotowany do działań wojennych w każdych, nawet najbardziej ekstremalnych warunkach.<br /><br /><strong>Żołnierze wyklęci</strong><br /><br />&#8211; Legia to dobry czas na parę lat przygody, ale nie recepta na całe życie &#8211; uważa Andrzej M. &#8211; Z czasem zaczyna się to nużyć, a wtedy odzywa się tęsknota za Polską. Rzadko który Polak przedłuża kontrakt o kolejne 5 lat. Wielu zresztą decyduje się wystąpić po 2, 3 latach, a są tacy, którzy wytrzymują zaledwie kilka miesięcy. W polskim państwie każdy z nich jest jednak persona non grata.<br /><br />Większość legionistów odnajduje się w ochronie, agencjach detektywistycznych lub zakłada własne biznesy. Kilku trafiło też do grup przestępczych. Dwaj prowadzą dziś szkoły przetrwania. Nie chcą ich ani tajne służby, ani jednostki specjalne, ani wojsko. Wszystko przez to, że służba w obcej armii to przestępstwo ścigane z urzędu, za które grozi 5 lat więzienia.<br /><br />&#8211; Ten stan prawny należy zmienić, bo ludzie z takimi umiejętnościami mogą przydać się w polskim wojsku &#8211; mówi Stanisław Bisztyga, senator PO z Komisji Obrony Narodowej. Ponad tysiąc polskich weteranów Legii to jednak potencjał, którego armia nie powinna marnować ani lekceważyć.]]></description>
<pubDate>Wtorek 19 Padziernik</pubDate>
<comments>Wtorek 19 Padziernik</comments>
</item>
<item>
<title>Legia Cudzoziemska to po prostu wojsko...</title>
<link>http://www.legia-cudzoziemska.pun.pl/viewtopic.php?pid=9#p9</link>
<guid isPermaLink="false">9@http://www.legia-cudzoziemska.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[Służba w tej formacji obrosła wieloma mitami. Jaka jest jednak naprawdę? Opowiedział nam o tym Rafał , który służył w Legii Cudzoziemskiej.<br /><br />O tym, by wyjechać do Legii myślałem od dawna, najpierw jednak odsłużyłem wojsko w Polsce. Na wyjazd do Francji zdecydowałem się w październiku 2003 r. Zgłosiłem się do punktu werbunkowego w Strasbourgu.<br /><br /><strong>Łatwe początki</strong><br /><br />Jak wszyscy kandydaci spędziłem tam najpierw kilka godzin sam w pokoju. W tym czasie Francuzi sprawdzali mnie w Interpolu i polskiej policji. To już nie te czasy, gdy do Legii trafiali kryminaliści, uciekający przed prawem. Teraz osoby karane nie mają tam wstępu.<br /><br />W Strasbourgu przeszedłem badania lekarskie i po kilku dniach zawieziono mnie do bazy w Aubagne, gdzie czekały mnie testy psychologiczne, które uważane są za najważniejsze. Mięśnie i kondycję można wyrobić, ale jak masz nie po kolei w głowie, to tego naprawić się nie da. Przez cały dzień zadawanych jest tyle pytań, że trzeba mówić prawdę. Jak złapią cię na drobnej choćby nieścisłości, wylatujesz za bramę. Kto zostanie, przechodzi przez pierwsze sprawdziany fizyczne: pompki, trochę brzuszków, podciągnięć na drążku i bieg na trzy kilometry. Musisz się zmieścić w 12 minut.<br /><br />Wygląda to dość lekko, ale wstępną selekcję przechodzi co 10-ty chętny. <br /><br /><strong>Ciężkie szkolenia i wojna</strong><br /><br />Ci, którym się uda, trafiają na cztery miesiąca do bazy szkoleniowej w Castelnaudary. Pierwszy to tzw. farma &#8211; położony na odludziu, często w górach &#8211; poligon. Tam dostajesz niemożliwy wycisk od rana do nocy, słowem &#8211; poznajesz co to Legia. Kto wytrzyma, bierze udział w słynnym marszu białego kepi. W plecaku masz ok. 30-tu kg, do tego hełm i karabin. Musisz z tym przejść po górach jakieś 100 km. Masz na to dwie doby.<br /><br />Jak dasz radę, wracasz do Castelnaudary, składasz przysięgę i zaliczasz kolejne trzy miesiące szkółki. Na koniec przełożeni decydują do jakiego regimentu trafisz. Marzyłem, o tym się dostać do jednostki powietrzno-desantowej na Korsykę. I udało się! Regularnie na szkolenia wysyłano nas do Afryki. Z reguły na kilka dni do tygodnia. Ale były też długie wyjazdy, zwłaszcza jeden w Gabonie, byłem tam przez cztery miesiące. Koszmar &#8211; w słońcu temperatura często dochodziła do 60 st. C.<br /><br />W prawdziwej akcji brałem udział raz. Dwa lata temu doszło do wojny domowej na Wybrzeżu Kości Słoniowej. Rebelianci w stolicy kraju napadli i wymordowali niewielki francuski oddział stacjonujący na tamtejszym lotnisku. Mieliśmy je odbić. Odbyło się bez jednego wystrzału. Gdy tylko wylądowaliśmy, murzyni uciekli. Zostawili po sobie rozkładające się zwłoki. Nawet do głowy im nie przyszło żeby kogokolwiek pochować! Gdyby zsumować czas spędzony w Afryce, wyszłoby ok. roku. <br /><br /><strong>Masz dobrą kondycję? Wytrzymasz!</strong><br /><br />Po dwóch latach i trzech miesiącach służby otrzymałem nominację na kaprala. Wielu wie, że tam zmienia się nazwisko. Lecz już po roku legionista może złożyć wniosek o przywrócenie prawdziwego i tak zrobiłem. Po pięciu latach służby można mieszkać poza koszarami. Wolno też ściągnąć rodzinę, co zamierzałem zrobić.<br /><br />Z Legią wiązałem przyszłość. Chciałem odejść dopiero na emeryturę, ale zrezygnowałem. Dlatego, że byłem... za dobry. Miałem nienaganny przebieg służby, żadnych spóźnień w powrocie z przepustki, burd, przewinień. I uznano, że nadaję się na szkoleniowca. Nie miałem zamiaru znowu wracać na farmę. Po pierwsze trzeba mieć specyficzny charakter, by szkolić młodych, a ja go nie mam. Po drugie &#8211; siedzisz na odludziu i jesteś odcięty od rodziny. Ostatni argument to finanse. Zwykły legionista zarabia 1100 euro. Na Korsyce otrzymywałem dodatek, w sumie na rękę wychodziło 1700 euro. Gdy wysyłano nas do Afryki, dostawałem 3400 euro. A kapral zarabia zaledwie 30 euro więcej niż szeregowy. Pewnie teraz byłbym sierżantem i zarabiał więcej, ale i tak mniej niż na Korsyce. A to na tej wyspie chciałbym żyć z żoną. Więc mimo iż po pierwszym trzyletnim kontrakcie, podpisałem nowy pięcioletni, w końcu zrezygnowałem...]]></description>
<pubDate>Wtorek 19 Padziernik</pubDate>
<comments>Wtorek 19 Padziernik</comments>
</item>
<item>
<title>Umiejętności bojowe legii cudzoziemskiej owiane są legendą....</title>
<link>http://www.legia-cudzoziemska.pun.pl/viewtopic.php?pid=8#p8</link>
<guid isPermaLink="false">8@http://www.legia-cudzoziemska.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[<strong>Umiejętności bojowe legii cudzoziemskiej owiane są legendą. Poziom wyszkolenia byłych żołnierzy legii wreszcie doceniają nasi politycy. </strong><br /><br /><br />Dziś prawo traktuje ich jak przestępców. Wkrótce mogą jednak stać się elitą polskiego wojska. Polacy, którzy służyli w legii cudzoziemskiej, mają zostać objęci abolicją. Przewiduje to projekt ustawy opracowany przez Stowarzyszeniem Byłych Żołnierzy i Przyjaciół Legii Cudzoziemskiej we współpracy z sejmową Komisją Obrony Narodowej. Rząd oficjalnie nie chce komentować sprawy. - Nie będziemyzajmować stanowiska, póki ostateczna wersja tego projektu nie znajdzie się w Sejmie - mówi rzecznik MON Robert Rochowicz. Politycy Platformy Obywatelskiej przyznają jednak, że rząd, tak jak i PO, opowiada się za tym projektem.<br /><br />- To sensowny pomysł i na pewno go poprzemy - zapowiada Stanisław Bisztyga - senator PO, członek Komisji Obrony Narodowej. - Przechodzimy na zawodową armię i potrzebujemy profesjonalistów. A osoby, które służyły w legii cudzoziemskiej, mają ogromne doświadczenie bojowe, które trzeba wykorzystać.<br /><br />Twórcy projektu kierują się dobrem wojska. - Chodzi nie tylko o to, aby prawo przestało nas traktować jak przestępców - mówi Zbigniew Truszczyński, prezes stowarzyszenia. - Dzięki tej ustawie, umiejętności zdobyte w legii będziemy mogli wykorzystać w polskiej armii, policji, tajnych służbach lub jednostkach specjalnych.<br /><br />- Byłem na trzech trudnych misjach pokojowych - opowiada Wojciech Bardecki, który w legii spędził 5 lat. - To wystarczy, by nauczyć się obsługiwać każdy rodzaj broni w każdych warunkach klimatycznych, podkładać i neutralizować bomby. Takich umiejętności nie nabędzie się w polskiej armii.<br /><br />Żołnierze legii cudzoziemskiej są jedną z najlepiej wyszkolonych formacji francuskiej armii. Brali m.in. udział w pierwszej wojnie w Zatoce. Są stale wysyłani w najbardziej zapalne punkty Afryki. Często samo ich pojawienie się w rejonie konfliktu powoduje, że zwaśnione strony przestają walczyć.<br />Zalety polskich legionistów podkreśla płk Christian Rascle, rzecznik legii cudzoziemskiej. - Polacy to elita Legii - mówi Rascle. - Przyjmując ich do służby, rząd Polski zyska świetnych żołnierzy.<br /><br />Pewnie dlatego projekt legionistów w Wojsku Polskim chętnie widzieliby wszyscy. - Trzeba wyjść naprzeciw tej inicjatywie - uważa Janusz Krasoń z Lewicy, członek Komisji Obrony. - Zawodowe wojsko potrzebuje weteranów legii.<br /><br />Tymczasem zgodnie z obowiązującym dziś prawem są oni przestępcami. - Nie ma sensu karać tych, którzy służyli w armii państwa NATO. W 1918 roku marszałek Piłsudski przyjął weteranów armii zaborczych i zbudował bardzo silne wojsko - mówi Stanisław Olas z PSL.<br /><br />Nieco bardziej ostrożni są przedstawiciele PiS. - Umiejętności tych ludzi faktycznie można byłoby wykorzystać z pożytkiem dla kraju - mówi Zbigniew Wassermann. - Wcześniej jednak trzeba dokładnie prześwietlić ich przeszłość, aby uzyskać pewność, że nie zostali pozyskani do współpracy przez obce służby.]]></description>
<pubDate>Pištek 15 Padziernik</pubDate>
<comments>Pištek 15 Padziernik</comments>
</item>
<item>
<title>Legia Cudzoziemska ostoją poszukiwaczy przygód</title>
<link>http://www.legia-cudzoziemska.pun.pl/viewtopic.php?pid=7#p7</link>
<guid isPermaLink="false">7@http://www.legia-cudzoziemska.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[Legia Cudzoziemska nadal rozpala umysły młodym ludziom z całego świata. Przygoda, pieniądze, chęć rozpoczęcia nowego życia. Każdy powód jest dobry, żeby wstąpić w szeregi tej osławionej formacji wojskowej. Jednakże nie każdemu jest to dane. Sama chęć nie wystarcza, należy przejść przez serię testów: psychotechnicznych, fizycznych, zdrowotnych oraz motywacyjnych.<br /><br />Jaka jest ta Legia Cudzoziemska na przełomie XX i XXI wieku? Wszyscy ją doskonale znamy z filmów, z jej egzotycznych strojów i niczym nie zmienionej dotychczas reputacji. Dzisiejsza Legia nie jest już taka sama jak na starych obrazkach. Od końca lat 80. uprzedniego wieku, formacja ta bierze udział we wszystkich operacjach wojskowych i humanitarnych organizowanych przez Francję a także pod auspicjami NATO i ONZ.<br /><br />Jest to nowoczesna, profesjonalna armia o długoletniej tradycji do dziś solidnie zakorzenionej. Legia Cudzoziemska stała się modelem do naśladowania dla młodej zawodowej armii francuskiej oraz dla wielu innych formacji wojskowych na całym świecie. Z doświadczeń Legii skorzystało między innymi dowództwo US Marines, pozwalając na służbę cudzoziemcom. Zatrudnianie cudzoziemców do obrony interesów danego kraju nie jest zjawiskiem nowym. Za czasów Napoleona, pod jego rozkazami służyło ponad 60 tysięcy Polaków, będących jego najwierniejszymi sprzymierzeńcami. W szeregach Legii Cudzoziemskiej służyło i zginęło wiele tysięcy ludzi z całego świata. <br /><br />Utworzona w 1831 roku miała za zadanie dać możliwość wykazania się cudzoziemcom, którzy chcieli bić się dla Francji. Pierwszy okres istnienia Legii Cudzoziemskiej to przede wszystkim struktura oparta na batalionach narodowościowych. Jedną z pierwszych nacji, którzy podjęli służbę w jej szeregach byli Polacy. Zgrupowani w jednym batalionie zwanym &#8222;polskim&#8221; pod wodzą majora Tadeusza Horaina stanowili trzon uderzeniowy tej formacji. Do historii przeszły walki spod Dżidżeli oraz Macty, gdzie Polacy pokazali siłę ducha i najwyższy kunszt wojskowy w walce z Arabami. W późniejszym okresie, po odstąpieniu Legii koronie hiszpańskiej, Polacy nadal dzielnie walczyli w imię dewizy: Honor i Wierność.<br /><br />Jak ma się dzisiejsza Legia Cudzoziemska do tej dawnej z początku XIX wieku? Można by się doszukać wielu różnic związanych z różnymi epokami, w których przypadło im istnieć. Jednakże zamiast różnic warto pochylić się nad podobieństwami. Do dziś Legia Cudzoziemska pozostała ostoją dla różnego rodzaju poszukiwaczy przygód i awanturników z całego świata. Wewnętrzny system integracyjny jest tak przystosowany, że przyciąga zarówno bogatego Amerykanina jak biednego wieśniaka z Kolumbii oferując każdemu nowy start w życiu. Legia oferuje każdemu nowy start w życiu niezależnie od wykształcenia, pochodzenia, wiary, narodowości i wieku (dla rekrutów od 18 do 40 roku życia).<br /><br />W dzisiejszym świecie dzielącym się systematycznie na coraz mniejsze nacje, Legia Cudzoziemska pozostaje modelem integracji ludzi pochodzących ze 140 krajów ze wszystkich kontynentów. Jest modelem dla innych formacji nie tylko wojskowych, ale także administracji międzynarodowej i organizacji wielonarodowościowych. Słowo &#8222;legionista&#8221; znaczy znacznie więcej niż żołnierz. Jest synonimem integracji w danym społeczeństwie, jest synonimem poświęcenia dla sprawy, nawet za cenę własnego życia. Formuła stosowana przy naturalizacji legionistów rannych bądź zabitych w operacji, mówi sama za siebie. Legionista otrzymujący w ten sposób obywatelstwo oficjalnie staje się: &#8222;Francuzem za przelaną krew&#8221;. Bez względu na to czy to było 150 lat temu czy też zaledwie parę miesięcy wstecz, legioniści nadal stosują się do dewizy odziedziczonej po swoich poprzednikach: Honor i Wierność. W sierpniu 2008 roku, w Afganistanie zginął starszy kapral Penon Rodolphe, sanitariusz z 2REP, regimentu spadochroniarzy Legii. Oddał on swoje życie ratując młodszych kolegów z regularnej armii francuskiej, którzy wpadli w zasadzkę Talibów w pobliżu Kabulu. W ten sposób Penon Rodolphe zachował się jak wiele tysięcy legionistów, którzy zginęli na frontach całego świata w imię obrony interesów ich nowej ojczyzny, Francji. Vive la Légion!]]></description>
<pubDate>Pištek 15 Padziernik</pubDate>
<comments>Pištek 15 Padziernik</comments>
</item>
<item>
<title>Prawdziwa historia Legii Cudzoziemskiej</title>
<link>http://www.legia-cudzoziemska.pun.pl/viewtopic.php?pid=6#p6</link>
<guid isPermaLink="false">6@http://www.legia-cudzoziemska.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[<strong>Roman Marcinek, Legia Cudzoziemska wczoraj i dziś</strong><br /><br /><em>zachęcam do przeczytania całej książki, Legia Cudzoziemska wczoraj i dziś.</em><br /><br />Do bram punktów werbunkowych francuskiej Legii Cudzoziemskiej każdego roku puka kilka tysięcy ochotników. Ponad trzy czwarte z nich odchodzi z kwitkiem, bo - wbrew popularnym wyobrażeniom - Legia już od dawna nie jest przytułkiem dla przestępców czy niebieskich ptaków. Nie licząc nepalskich Gurhków w służbie brytyjskiej, jest jedyną formacją regularnych wojsk zaciężnych we współczesnym świecie. Jej historia zaczęła się 9 marca 1831 roku, kiedy król Ludwik Filip nakazał utworzenie Legii z cudzoziemców dla służby poza granicami Francji. Przez następne półtora wieku Legia obrastała wieloma legendami, w opiniach jednych stając się godną potępienia zbieraniną pozbawionych skrupułów najemników i kryminalistów, dla innych będąc romantyczną przygodą i wyzwaniem tylko dla prawdziwych mężczyzn.<br /><br />W swej niemal 170-letniej historii Legia Cudzoziemska miała okresy chwały i upadku, a dziś jest uważana za jeden z najlepiej wyszkolonych oddziałów wojskowych. Służą w niej przedstawiciele około 120 narodów; wśród 8500 legionistów znaczny odsetek stanowią Polacy. Niestety, polskie prawo praktycznie nie zezwala obywatelom RP na legalną służbę w Legii. W latach 1990 - 1997 nasze sądy wojskowe wydały 32 prawomocne wyroki w sprawach osób oskarżonych o służbę w obcych wojskach lub prowadzenie werbunku na terenie kraju.<br /><br />&quot;Zakaz służby w Legii i związane z nim kary to spuścizna po PRL&quot; - pisze Roman Marcinek, autor książki &quot;Legia Cudzoziemska wczoraj i dziś&quot;. W przeddzień wejścia Polski do NATO zadaje pytanie: &quot;Dlaczego żołnierz regularnej armii francuskiej, służący w Bośni w siłach rozjemczych NATO, wysłanych tam w porozumieniu z Radą Bezpieczeństwa ONZ, po powrocie do kraju, który również bierze w tej operacji udział, jest traktowany jak pospolity przestępca?&quot;.<br /><br />Po wydanych w 1993 r. &quot;Dziejach francuskiej Legii Cudzoziemskiej&quot;, książka &quot;Legia Cudzoziemska wczoraj i dziś&quot; jest kolejnym świeżym spojrzeniem autora na niezwykłe dzieje tej elitarnej formacji. Roman Marcinek, absolwent Instytutu Historii Uniwersytetu Jagiellońskiego, przedstawia je ze znawstwem profesjonalnego badacza i pasją miłośnika historii.<br /><br /><a href="http://archiwumallegro.pl/marcinek_legia_cudzoziemska_wczoraj_i_dzis-1086579721.html" target="_blank" rel="nofollow">http://archiwumallegro.pl/marcinek_legi &hellip; 79721.html</a>]]></description>
<pubDate>Pištek 15 Padziernik</pubDate>
<comments>Pištek 15 Padziernik</comments>
</item>
<item>
<title>Nie wiem już całkiem...</title>
<link>http://www.legia-cudzoziemska.pun.pl/viewtopic.php?pid=5#p5</link>
<guid isPermaLink="false">5@http://www.legia-cudzoziemska.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[czy trzeba być napakowanym to nie wiem,ale napewno nie można być osobą która bardzo tęskni za domem i za rodziną bo takim napewno&nbsp; ciężko jest....nie wiem czy cały czas ale na początku pewnie tak.A co do kozaczenia to pewnie jest tak jak wszędzie że raz się opłaca kozaczyć a czasem nie.]]></description>
<pubDate>Wtorek 5 Padziernik</pubDate>
<comments>Wtorek 5 Padziernik</comments>
</item>
<item>
<title>Film</title>
<link>http://www.legia-cudzoziemska.pun.pl/viewtopic.php?pid=4#p4</link>
<guid isPermaLink="false">4@http://www.legia-cudzoziemska.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[Zapraszam do obejrzenia filmików na youtube.pl<br /><br />Zdjęcia:<br /><a href="http://www.youtube.com/watch?v=BIV4L5d6Esg" target="_blank" rel="nofollow">http://www.youtube.com/watch?v=BIV4L5d6Esg</a><br /><br />Filmik pokazujący życie Legii:<br /><a href="http://www.youtube.com/watch?v=py_qZpByISo" target="_blank" rel="nofollow">http://www.youtube.com/watch?v=py_qZpByISo</a><br /><br />Zdjęcia:<br /><a href="http://www.youtube.com/watch?v=Qo0D66r4mu0" target="_blank" rel="nofollow">http://www.youtube.com/watch?v=Qo0D66r4mu0</a><br /><br />Manewry wojskowe<br /><a href="http://www.youtube.com/watch?v=bTq41WL8cSA" target="_blank" rel="nofollow">http://www.youtube.com/watch?v=bTq41WL8cSA</a>]]></description>
<pubDate>Niedziela 3 Padziernik</pubDate>
<comments>Niedziela 3 Padziernik</comments>
</item>
<item>
<title>Zdjęcia</title>
<link>http://www.legia-cudzoziemska.pun.pl/viewtopic.php?pid=3#p3</link>
<guid isPermaLink="false">3@http://www.legia-cudzoziemska.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[Witam wszystkich,mam dziś dla was paczkę zdjęć związanych z Francuską Legią.<br />Są zdjęcia (32 sztuki).<br /><br /><a href="http://www50.zippyshare.com/v/95994862/file.html" target="_blank" rel="nofollow">http://www50.zippyshare.com/v/95994862/file.html</a><br /><br />pozdrawiam <span style="color: red">mario9406</span>]]></description>
<pubDate>Niedziela 3 Padziernik</pubDate>
<comments>Niedziela 3 Padziernik</comments>
</item>
<item>
<title>Nie wiem już całkiem...</title>
<link>http://www.legia-cudzoziemska.pun.pl/viewtopic.php?pid=2#p2</link>
<guid isPermaLink="false">2@http://www.legia-cudzoziemska.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[Witam. Szykuję się od legii od kilku lat no ale nadal nachodzi mnie fala krytyki i śmiech zemnie że tam się nie nadaję, że to nie na moją psychikę, że tam trzeba mieć charakter prawdziwego żołnierza itp... Czy to jest prawda że tam trzeba być już takim kozakiem, być napakowanym itp?]]></description>
<pubDate>Niedziela 3 Padziernik</pubDate>
<comments>Niedziela 3 Padziernik</comments>
</item>
</channel>
</rss>

